autor strony: Tomasz Horemski
Logowanie    Kontakt    Komunikaty Klubowe    Sprzedaż wysyłkowa
Strona główna -                                                                                                                                                                                      Zawody przez nas organizowane
..............................................................................................................................................................................................................................

ZDJĘCIA:

2010-11-11, Strzyżewo



2010-11-11, Strzyżewo

Trajnerowicz Andrzej


2010-11-11, Strzyżewo

POLAK ROMAN


2010-11-11, Strzyżewo

Janecki Paweł


2010-11-11, Strzyżewo

Sadowski Stanisław


2010-11-11, Strzyżewo

Horemski Tomasz


2010-11-11, Strzyżewo




• Zestaw związany z tym artykułem.
Puchar Twardzieli na Obrze w Strzyżeiwe.
Puchar Twardzieli na Obrze w Strzyżeiwe.
2010-11-11, Strzyżewo                      wyniki

Chociaż w kalendarzu już listopad, pogoda nadal pozwala na łowienie ryb, z czego korzysta bardzo wielu wędkarzy, których sporo widać nad brzegami różnych akwenów.



Korzystając z dobrej pogody oraz zaproszenia kolegów z Nowego Tomyśla, wybraliśmy się na zawody na rzece Obrze w miejscowości Strzyżewo. Ze względu na ekstremalne warunki pogodowe, jakie panują zazwyczaj o tej porze roku, zawody nazwano Pucharem Twardzieli. Rzeka ma w tym miejscu ponad 3m gruntu i jest w niej sporo drobnej płoci, krąpia oraz leszczyka. Leszcze dochodzą tutaj nawet do 1kg wagi, jednak zazwyczaj podczas zawodów łowi się ich kilka sztuk o wadze 200-500g.

Tak było i tym razem. Praktycznie żaden zawodnik nie łowił leszczy w sposób ciągły, lecz trafiały się one pojedyńczo co kilkanaście, kilkadziesiąt minut. Prawdopodobnie było ich w zanęcie sporo więcej, jednak bardzo aktywna, drobna płoć (5-25cm) oraz towarzyszący jej krąp o podobnych rozmiarach były o wiele szybsze od spokojnych leszczy i dużo predzej przechwytywały haczyk z przynętą. Efektem były bardzo drobne ryby odławiane praktycznie co zarzucenie, jednak bonusów było brak. Nawet czerwony robak jako przynęta, trzymany w miejscu na ciężkim zestawie był pobierany przez małe płotki i krąpie, więc ciężko było mówić o selekcji większych ryb.

Tak więc leszcze były raczej wynikiem szczęścia, nie zaś jakiś szczególnych technik stosowanych przez wędkarzy, choć kiedy już trafiały do siatki, stanowiły bardzo wartościowy bonus.

Tak więc liczyła się dokładność, szybkość i konsekwencja poczynań

Ja sam również rozpocząłem zawody tyczką, łowiąc przez pierwsze 30 minut około 40 ryb, w tym dwa około 150g leszczyki, jednak pośród płotek i krąpi trafiały się pojedyncze ukleje. Również na powierzchni wody zaczęły pojawiać się charakterystyczne oczka, które pierwotnie miejscowi wędkarze interpretowali jak małe płotki i wzdręgi.


Szybki zwrot do pokrowca zakończył się jednak dużym zaskoczeniem. Wszystkie trzy uklejówki, jakie zabrałem były złamane. Miałem je w domu, a wieczorem wrzuciłem do pokrowca, wcale ich nie sprawdzając, jednak w tym samym momencie przypomniałem sobie rozmowę z moimi synem, który poinformował mnie kilka dni wcześniej że bawił się moimi wędkami w rycerza. Pierwotnie nie byłem świadom co znaczy ta informacja, jednak w obliczu zaistniałej sytuacji na własnej skórze odczułem znaczenie powiedzenia "kruszyć z kimś kopie..." Cóż było robić. Założyłem zestaw uklejowy na top z cienką gumą i do boju. Zestaw godny był kija, gdyż jedyny jaki miałem w koszu zrobiony był ze spławikiem 1g na 6m bata. Na szczęście miałem uklejowe przypony, ze stoperami na haczykach, tak więc przynajmniej ten element był w miarę profesjonalny, bo choć w etui było sporo wyrw po sezonie to jednak szło z niego wybrać odpowiedni haczyk, zawiązany na odpowiedniej żyłce.


Kolejny problem to zanęta. Jedyna jaką miałem to mieszanka z gliną, uszykowana na uciąg około 5g. Pierwsze próby rzucania jej mokrymi rękami kończyły się bólem paznokci, które zdawały się odpadać razem z rzucaną zanętą, która niesamowicie kleiła się do rąk, nie wspomnę już o celności nęcenia.

Rozrzut był tak wielki, że cieszyłem się z faktu wpadnięcia wszystkich do wody. Cóż więc było czynić. Postanowiłem nęcić samą pinką. Naczytałem się kiedyś angielskich książek, czy gazet, gdzie autor łowił jelce na rzece necąc wyłącznie pinką.

Na szczęście wiatr miałem w plecy, lekko z boku, więc nie było problemu z dorzuceniem robaków na odległość wyznaczoną przez tor przesuwania się spławika. Dla tych, którzy będą chcieli kiedyś wypróbować tą metodę, rada praktyczna: Aby rzucić dalej robakami, należy podnieść wyżej lewą rękę, którą rzuca się robaki. Celność rzutu w tej metodzie to podstawa.



Ta dość specyficzna metoda nęcenia wymagała odpowiedniego ustawienia zestawu. Pinka selekcjonuje większe ukleje, dlatego łowiłem na 1m głębokości około 1m poniżej miejsca gdzie spadały robaki. Idealnie nadawał się do tego mój spławik (1g), który robił okropny plusk przy zarzucaniu, jednak bardzo szybko schodził na porządaną głębokość.

Na szczęście ukleja była bardzo agresywna i dobrze żerowała, więc duży spławik wcale jej nie przeszkadzał i całe szczęście. Nawet strach myśleć jak zareagowała by ukleja na coś podobnego w Warszawie na kanale Żerańskim...

Aby oszukać nieco ryby zrobiłem nieco większy grunt, aby brały z opadu. Dzięki temu nie wyczuwały od razu ołowiu, jedynie sygnalizacyjnego pilota. Efekt był niespodziewanie dobry. 3-5 ryb na minutę przez pierwszą godzinę wydawało się być dobrym wynikiem.

Później brania nieco siadły, do tego stopnia, że odlożyłem na chwilę "uklejówkę", jeśli tak można nazwać narządzie które zmontowałem i odławiałem tyczką. Pod tyczką miałem cały czas płotkę i krąpia, jednak ich rozmiary przypominały łowione wcześniej ukleje, dlatego z dużą determinacją powróciłem do ich łowienia w trzeciej godzinie, a jej ostatnie 20 minut było dla mnie prawdopodobnie najlepsze z całych zawodów.

Wracając jeszcze do mojej niecodziennej uklejówki, chciałem napisać o technice holu, która polegała na bardzo siłowym ciągnięciu ryby, gdyż każde, nawet najmniejsze odpuszczenie i zluzowanie delikatnej gumy kończyło się spięciem ryby. Całkiem inaczej niż w przypadku średniej ryby, przy holowaniu której można sobie na to pozwolić.

Ostatecznie złowiłem 5060g mieszanki gatunkowej, z 70% udziału uklei, co niespodziewanie dało mi pierwsze miejsce w zawodach.

Oczywiście zdaje sobie sprawę, że przygotowując się do zawodów, już po treningu powinno być wiadomo jakich ryb należy się spodziewać i jak się je będzie łowić, jednak my przyjechaliśmy na łowisko z marszu, z jedynie ustnymi informacjami dotyczącymi zawodów rozegranych tam tydzień wcześniej.

Sytuacje awaryjne jednak się zdarzają i czasami warto stracić kilka minut, żeby się przezbroić i dostosować do panujących w danej chwili warunkach.

Na koniec jeszcze kilka słów na temat łowiska, które jak na tę porę roku jest doskonałym łowiskiem treningowym o dużej różnorodności gatunkowej, równym uciągu i urozmaiconym dnie. Na prawdę warte polecenia. Niestety podwyższony w tym roku stan wód spowodował, że część stanowisk była wyłączona z użytku, ze względu na zalane łąki.

Same zawody zorganizowane szybko i sprawnie, chwała za to organizatorom, którzy doskonale wywiązali się ze swojego zadania.






Uczestnicy:

Horemski Tomasz
sektor A
stanowisko 6
waga 5060
miejsce w sektorze 1.0

Potworowski Eugeniusz
sektor A
stanowisko 19
waga 4220
miejsce w sektorze 2.0

Pupka Dariusz
sektor A
stanowisko 20
waga 4180
miejsce w sektorze 3.0

POLAK ROMAN
sektor A
stanowisko 2
waga 3280
miejsce w sektorze 4.0

Wieczorek Adam
sektor A
stanowisko 21
waga 3240
miejsce w sektorze 5.0

Janecki Paweł
sektor A
stanowisko 4
waga 3180
miejsce w sektorze 6.0

Przeniczka Marek
sektor A
stanowisko 9
waga 2960
miejsce w sektorze 7.0

Piechnik Marcin
sektor A
stanowisko 16
waga 2880
miejsce w sektorze 8.0

Trajnerowicz Andrzej
sektor A
stanowisko 1
waga 2780
miejsce w sektorze 9.0

Tomaszewski Janusz
sektor A
stanowisko 10
waga 2480
miejsce w sektorze 10.0

Piechocki Szymon
sektor A
stanowisko 12
waga 2440
miejsce w sektorze 11.0

Kubiak Artur
sektor A
stanowisko 11
waga 2380
miejsce w sektorze 12.0

Garczarek Wojciech
sektor A
stanowisko 22
waga 2320
miejsce w sektorze 13.0

Ślosarz Andrzej
sektor A
stanowisko 15
waga 2200
miejsce w sektorze 14.0

GRZESZKOWIAK PRZEMYSŁAW
sektor A
stanowisko 23
waga 2140
miejsce w sektorze 15.0

Sadowski Stanisław
sektor A
stanowisko 5
waga 1900
miejsce w sektorze 16.0

Kaczmarek Ryszard
sektor A
stanowisko 3
waga 1800
miejsce w sektorze 17.0

Przeniczka Andrzej
sektor A
stanowisko 8
waga 1660
miejsce w sektorze 18.0

Kaczmarek Paweł
sektor A
stanowisko 17
waga 1580
miejsce w sektorze 19.0

Szymczak Bogdan
sektor A
stanowisko 14
waga 1460
miejsce w sektorze 20.0

Zalewski Szymon
sektor A
stanowisko 7
waga 1440
miejsce w sektorze 21.0

Maciejewski Mieczysław
sektor A
stanowisko 24
waga 1400
miejsce w sektorze 22.0

Grinig Jerzy
sektor A
stanowisko 13
waga 1300
miejsce w sektorze 23.0

Korbanek Jerzy
sektor A
stanowisko 25
waga 1260
miejsce w sektorze 24.0

Łęcki Stanisław
sektor A
stanowisko 18
waga 1100
miejsce w sektorze 25.0



Haczyki
występujące
w relacji


TABELA / SKLEP